DANE PALIWEM DLA ROZWOJU
SZTUCZNEJ INTELIGENCJI

Nie trzeba nikogo przekonywać, że we współczesnym świecie ilość śladów cyfrowych, jakie zostawiamy, jest kolosalna. Facebook, Instagram czy Youtobe to serwisy, które gromadzą dane swoich użytkowników. Wiemy, że każda nasza aktywność jest zapisywana na serwerach. No, ale kto i po co korzysta z naszych śladów cyfrowych?

Większość osób prowadząc dosyć nowoczesny samochód nie zdaje sobie sprawy, że on też będzie produkował dane. Co więcej, nawet gdy napiszemy post, mail czy SMS, ale go nie wyślemy i tak zostaje częścią naszego profilu. Powód? Wiadomość, którą napisaliśmy, lecz nie została wysłana, zapewne jest cenniejsza od przeciętnej wysłanej wiadomości. Tych danych zostawiamy coraz więcej. Według badań w 2025 roku przeciętny człowiek będzie produkował 62 GB danych. Już dzisiaj szybkość łącza nie nadąża za ilością wytwarzanych śladów cyfrowych. Okazuje się, że szybciej i dodatkowo bezpieczniej byłoby wysłać je ciężarówką.

Można się zastanawiać jaki sens ma ich gromadzenie, ale po krótkim zastanowieniu odpowiedź jest banalnie prosta. Tak, jak potrzebujemy paliwa do napędzania samochodów, dane służą jako paliwo do algorytmów czy sztucznej inteligencji. A firmy, takie jak Facebook czy Instagram, sprzedają te dane. Co więcej część banków zaczyna zbierać dane. Chętnie płacą nam za korzystanie z ich kart kredytowych czy debetowych. Tak, te wszystkie promocje mają na celu pozyskanie wiedzy na temat profilu konsumentów. Korzysta z niej m.in Facebook, który nie tylko przypisuje reklamy do naszej aktywności, ale też dostosowuje je do naszych wcześniejszych zakupów.

Dwie firmy, Tesla i Google, tworzą autonomiczne samochody. Co je różni? O ile Google do usprawnienia systemów autonomicznej jazdy używa inżynierów wydając na to masę pieniędzy, o tyle Tesla, dzięki sprzedaży samochodów, codziennie zbiera dane o swoich użytkownikach usprawniając swoje algorytmy. Są to najcenniejsze dane dla tej firmy.

Aplikacja lepiej identyfikuje raka niż dermatolog

Medycyna też skorzysta. Badania pokazały, że robiąc smartfonem zdjęcie naszego pieprzyka, algorytm jest w stanie zdiagnozować z większym prawdopodobieństwem możliwe wystąpienie raka, niż dermatolog z 20 letnim doświadczeniem. Więc okazuje się, że postęp technologiczny nie tyko zastąpi nam wykwalifikowanych pracowników, ale też bardziej skomplikowane zawody. O ile dermatolodzy nie mają powodów do radości, osoby niemające dostępu do lekarza będą mogły go w pewnych kwestiach zastąpić telefonem i prostym programem. Aplikacja ta to DermoApp.

250 lików i algorytm zna Cię lepiej niż najbliższa osoba

Już dzisiaj wiemy ile lajków potrzeba, żeby algorytm znał kogoś lepiej niż jego własny małżonek. Na początek zdefiniujmy co rozumiemy przez słowo znać. Mówimy tu o osobie, u której jesteśmy w stanie przewidzieć zachowanie w nowej sytuacji.  Jest to 250 polubień. Dużo czy mało? To musimy sami subiektywnie określić. Jednocześnie należy wziąć pod uwagę, że lajkowanie odbywa się w przestrzeni publicznej, więc nie pokazujemy naszej sfery intymniej. Inaczej działamy podczas korzystania z przeglądarki, wyszukiwarki czy telefonu. Tak, już nie jesteśmy w przestrzeni publicznej i nic nas nie krępuje.

Postęp technologiczny zaskakuje. Z dnia na dzień komputery zastępują coraz więcej zawodów. Coraz trudniej nam kontrolować naszą prywatność. Możemy korzystać z sieci Tor, serwerów proxy, ale myślę, że najlepszym sposobem byłyby ograniczenia prawne, których korporacje musiałby bezwzględnie przestrzegać.

Dodajkomentarz